Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczajne wieczory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczajne wieczory. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 grudnia 2011

list

Ja to mam dobrze, grudniowe wieczory oferują mnóstwo czasu do zmarnowania. Trochę jest zawsze do posprzątania, ale tylko do momentu, gdy z książki wypadnie zapomniany list od Mężczyzny.
Wspominam, bez emocji, które były wtedy, list jest jednak dowodem kim byłam w tamtym czasie, w oczach innego człowieka w każdym razie.
Na szczęście ta historia warta jest wspomnień, a były również inne, nic nie warte.
Pomyślałam sobie, że czas, kiedy bez żalu odkładamy między książki wspomnienia szalonych miłosnych uniesień, braku snu z powodu listu, bujania w obłokach, jest naturalnym przejściem z młodości do dorosłości.
A więc dorosłość jednak się nam zdarza :)
List schowałam znów do przypadkowej książki, mimo, że nie ma już we mnie nic z jego Autora, jestem beznadziejnie sentymentalna i już się cieszę , że kiedyś wypadnie mi znów.
Ponieważ od jakiegoś czasu usiłuję kupić stary dom, do małej chatki pod lipami, gdzie mieszkam teraz zaczęłam zwozić z okolicznych "sztyndorowni" różne fantastyczne graty.
Uwielbiam wyszukiwać stare półki, dzbanki na mleko nie do kompletu, grafiki, doniczki, wszystko używane, z wymyśloną na prędce "duszą".
Dom marzenie jest duży, więc można już teraz zaszaleć z ilością starych gratów.
 Właśnie dziś się okazało, że biurokracja urzędów i banku udaremni kupno. Ale o tym kiedy indziej.
Na razie zostaję z mnóstwem drobiazgów w jednym pokoju, który dokładnie rok temu wyglądał tak:







a dziś się już strasznie nagraciło i wygląda tak :







Ponieważ jak pisałam czasu grudniowego mam dużo, chyba się rozpędziłam w marzeniach.
Ale to mi daje siłę podjąć walkę z urzędnikami od jutra na nowo.